Strona domowa Elizy, Michała i Blanki
O nas
Strona główna > O nas > 

Eliza

    Urodziłam się pod znakiem byka w maju 1977 roku. Miałam w życiu takie szczęście, że w Zalewie spędziłam całe swoje dzieciństwo, cudowny czas dorastania, dojrzewania i zmagania się z nowymi wyzwaniami poważnego życia. Czas ten umilały mi godziny i dni spędzone w towarzystwie wyjątkowego człowieka - mojego dziadka Tadeusza Szczerkowskiego, który na każdym kroku ukazywał mi sekrety otaczającego nas świata. I tak od najmłodszych lat zbierałam doświadczenia dotyczące mechanizmów przyrody, nauczyłam się niektórych schematów i prawidłowości rządzących Naszą Planetą i poznałam skutki ingerencji człowieka w jej doskonałą strukturę. Może dlatego ochrona środowiska stała się przedmiotem moich zainteresowań, choć jak chyba wiele osób myślałam o weterynarii.
    Całe moje życie związane jest z Łodzią i jej okolicami. Szkołę Podstawową ukończyłam w Lutomiersku, II Liceum Ogólnokształcące im. Królowej Jadwigi w Pabianicach, a studia w Łodzi. Na dzień dzisiejszy zajmuję się problemami funkcjonowania ekosystemów wodnych w Katedrze Ekologii i Zoologii Kręgowców UŁ. Choć kilkakrotnie już próbowałam życia w mieście muszę przyznać z całą stanowczością, że to nie dla mnie. Obecnie wraz z mężem, dwoma psami i kotami mieszkam w Zalewie. Lubię kolor zielony, spacery, słońce, lato, zwierzęta, kwiaty, dzieci, książki, teatr, scrabble, zdjęcia..., nie lubię przemocy, polityków, egoistów, horrorów, buraczków i botwinki..., paru rzeczy się boję, szanuję ludzi i ich poglądy, chętnie pomagam.

Elizka na naszej łące.
Na łące.

Zbliżenie na tle sadu.
Zbliżenie na tle sadu.


Michał

    Od dziecka byłem wysoki i wyglądałem na starszego, w szkole zawsze ławka była za niska, a głową bezbłędnie trafiałem w otwarte okno. Byłem dobrym uczniem, choć troszkę leniwym a na przerwach lubiłem się wyszumieć z czym wiązały się różne otarcia i pęknięcia moich kości. Trochę lepiej było w liceum, gdzie szalałem jedynie po lekcjach grając z kolegami w nogę. Wtedy też nauczyłem sie grać w badbinktona, wydobyłem pierwsze dźwięki uderzając w struny gitary i pierwszy raz w życu zobaczyłem góry, gdzie każdego roku jeżdziliśmy całą klasą. Ze studiów (FTIMS) najmilej wspominam popołudnia spędzone z kolegami przy piwie z kijem wycelowanym w bilę. Mimo że jestem spod znaku ryb, dopiero na drugim roku nauczyłem się pływać. Żonę poznałem w Krakowie, na basenie. Bardzo się broniłem przed tą miłością, nawet podstępnie namówiłem Elizę na zjazd z diabelskiej zjeżdżalni - niestety okazała się twarda jak skała, od tej pory jesteśmy razem. Jakby pytała to KOCHAM JĄ.
    Lubię swoją pracę, kolegów mam rewelacyjnych, pobudzamy nawzajem swoje zainteresowania, podpowiadamy sobie nowe rozwiązania, nie plotkujemy. Na plotki chodzę do koleżanek. Po pracy swój wolny czas poświęcam dla domu i rodziny. Sprzątam, przynoszę drewno, palę w piecu, reperuję stary sprzęt, majsterkuję, pracuję w sadzie, podaję żonie kawę i myję jej plecy. Rozrywką dla mnie jest świat gier i filmów, zwłaszcza dobrych horrorów, o które tak trudno. Ponieważ Eliza nie lubi ani jednego ani drugiego to gram sporadycznie a horrory oglądam, gdy ona już śpi.

Po kąpieli w Bałtyku.
Po kąpieli w Bałtyku.

W czasie zimowego spaceru.
W czasie zimowego spaceru.


Odkąd jesteśmy razem...

    ...w naszych życiach nastąpiły duże zmiany. W jednej chwili staliśmy się ogniwem łączącym nasze dwie rodziny. Poznaliśmy się w sobotni, lipcowy, deszczowy poranek. Nie była to miłość ani od pierwszego, ani od drugiego wejrzenia, tak właściwie to nie wiemy od którego :D. Tak się jakoś stało, że wpadliśmy sobie w oko i jakaś magiczna siła ciągnęła nas ku sobie nawzajem. Zaczęliśmy snuć wspólne plany, razem decydować o coraz odleglejszej przyszłości, czego efektem były oświadczyny i ślub. Wszystko odbyło się w mgnieniu oka, czyli w ciągu 3 lat.
    Obecnie żyjemy sobie milutko na wsi z dala od miejskiego zgiełku i problemów komunikacyjnych. Pracujemy w Łodzi, a każdy powrót do domu jest niczym głęboki rozluźniający oddech. Odnajdujemy tu spokój i ukojenie. Codzienne obcowanie z przyrodą i podglądanie jej we wszystkich porach roku daje nam największą radość. Uwielbiamy spacerować i fotografować okoliczną faunę i florę, oraz pracować w gospodarstwie. Lubimy też rozmawiać, wypoczywać, spać, jeść, podróżować i oglądać filmy. Każdego roku przejeżdzamy 30 tyś. km samochodem i robimy 40 tyś. zdjęć. Nie oglądamy telewizji, zamiast telewizora mamy przepiękny obraz na ścianie.
    Nie nudzimy się. Za priorytet postawiliśmy sobie doprowadzenie do ładnego wyglądu starego, zdziczałego sadu, o który dbamy już od 2006 roku. Zainwestowaliśmy w sporą kolekcję narzędzi, od ogrodniczych począwszy na warsztatowych kończywszy. Czas spędzony przy pielęgnowaniu drzew jest nie tylko wysiłkiem fizycznym, ale również świetnym sposobem na odpoczynek dla umysłu.
    Mamy kilku przyjaciół, jednych bliższych innych dalszych, jednych bardziej Michałowych drugich bardziej Elizowych. Spotykamy się w różnych miejscach, nad stawem na grillu, w klubie na bilardzie, w pubie na piwie, w teatrze na operze, w domu przy kominku, na spacerze z psami. Cenimy i pielęgnujemy te chwile.
    Nigdy nie mieliśmy dla sienie zbyt dużo miejsca, ograniczeni byliśmy powierzchnią od 12 do 30 metrów kwadratowych. Problemy meblowe próbuje rozwiązywać Michał, ja natomiast ich przysparzam coraz więcej i każdą nową półkę zapełniam z szybkościa odrzutowca...
    Lubimy wracać do domu, gdzie czeka na nas cała zgraja zwierząt różnej maści i charakteru. Mimo że, każde z nas ma swoich ulubieńców, nasi podopieczni nie narzekają na brak czułości, my również dostajemy od nich dużo pozytywnych fluidów.

Z pieskami nad stawem.
Z pieskami nad stawem.

Na klifie lazurowego wybrzeża.
Na klifie lazurowego wybrzeża.

Klub Lizardking w Łodzi.
Klub Lizardking w Łodzi.

Niechorze 2005 - upał.
Niechorze 2005 - upał.

Blanka 28.12.2010 - sens życia, radość i duma rodziców...

    Nasza córeczka nadała naszemu życiu nowy bieg. Od teraz najważniejsza okazała się być właśnie ona i wszystko co dotyczyło naszego codziennego planu dnia, musiało uwzględnić konieczność zaspokojenia podstawowych potrzeb Blanki i ciągłą opiekę nad nią. Ta rewolucja wystawiła nasz związek i umiejętność gospodarowania wolnym czasem na wielką próbę. Szybko okazało się, że to Eliza grała pierwsze skrzypce w zajmowaniu się Blanką. Michał był jedynie tatą, który pomagał jak mógł, ale raczej zawsze był na drugim planie lub w pracy.
    Podsumowując pierwsze półrocze, możemy śmiało powiedzieć, że nasza kochana córeczka nadała nam nowy sens życia. Nie będziemy przesadzali, jeśli powiemy że umocniła nasz związek oraz ociepliła relację między nami i naszymi rodzicami. Ta słodka mała istotka pokazała nam, że życie dwojga młodych i aktywnych zawodowo ludzi jakimi jesteśmy, może być wypełnione nie tylko zaspokajaniem własnych ambicji i materialnych zachcianek. Dziecko, o którym wiele osób podobnych do nas myśli, ale boi się je mieć, okazuje się nie być przeszkodą nie do pokonania. Ciągły brak czasu, niedostatek snu i mnogość dodatkowych ważnych obowiązków, brzmi niczym wyrok, ale jest jak najbardziej możliwa do ogarnięcia. Uważamy że Blanka wprowadziła oprócz oczywistego chaosu, mnóstwo radości i szczęścia w nasze życie.
    Od chwili jej narodzin, staliśmy się innymi ludźmi. Staliśmy się mamą i tatą, którzy stale myślą o swojej córeczce. Nie tylko planują jej przyszłość, ale również swoją. Nieustannie zastanawiamy się, czy jesteśmy dobrymi rodzicami? W czym moglibyśmy być lepsi? Jak wychować Blankę? Co robimy źle, a co dobrze? Nie wiemy, zdajemy się na intuicję. Nigdy dotąd, w sprawie życiowych wyborów nas nie zawiodła, więc pozwolimy jej, prowadzić się dalej przez coraz większy labirynt trudnych decyzji. Uzbrojeni w wyrozumiałość, opanowanie, wytrwałość i konsekwencję stawimy czoła największemu z naszych wyzwań życiowych, jakim jest przygotowanie naszego dziecka do samodzielnego życia w coraz bardziej trudnej rzeczywistości. Dajemy sobie na to kilkanaście najbliższych lat. Każdy błąd, będzie bolesny, a porażki nie mogą nas dzielić i osłabiać. Pragnienie miłości któremu się poddaliśmy na początku naszego związku, jest naszym największym sprzymierzeńcem w walce o lepsze jutro dla naszej córeczki i dla nas samych. Otoczeni przez zwariowany Świat pokus i zagrożeń, mamy nie lada wyzwanie przed sobą. Co przyniesie najbliższy czas, zobaczymy już wkrótce. Wówczas okaże się, jakimi rodzicami jesteśmy i czy wszystkie mądrości jakimi się obnosiliśmy do chwili narodzin Blanki, nie będą słowami rzuconymi na wiatr. To kim byliśmy, wcale nie oznacza kim będziemy. To kim jesteśmy wcale nie oznacza kim będzie Blanka. Wiedza o samych sobie zamiast napawać nas otuchą, wzbudza wątpliwości. Każde z nas ma bowiem swoje słabości, których nie chcielibyśmy przelać na naszą córeczkę. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że aby tak było, najpierw musielibyśmy sami się zmienić, a na to już za późno. W kalejdoskopie najbliższych lat bardziej rysuje się mglista wizja naszych pragnień i możliwych do potwierdzenia scenariuszy, w których Blanka będzie grała główną rolę. Jako jej rodzice postaramy się najlepiej jak umiemy. Dlaczego? Bo chcielibyśmy móc być z niej dumni, niezależnie od tego kim się stanie. Chcielibyśmy, aby była dobrym człowiekiem i żeby umiała znaleźć taką miłość, jaką my znaleźliśmy.

Blanka ma 1 miesiąc
Blanka ma 1 miesiąc.

Blanka ma 9 miesięcy
Blanka ma 3 miesiąc.

Blanka ma 1 rok
Blanka ma 1 rok.

Blanka ogląda bajki
Blanka ogląda bajki.

Blanka ma prawie 1,5 roku
Blanka ma prawie 1,5 roku.

Nasz adres e-mail: michalielizaatgmail.com







Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie Michał i Eliza

Blanka logo